Wszyscy już spali woku była miażdżącą cisza.Wyszłam z jaskini , poszłam nad jezioro.Napiłam się wody miała czarny kolor w smaku była gorzka inna niż zwykle .Popatrzałam w rozgwierzdzone niebo.Wtedy zauwarzyłam , że nie jestem na terenie naszej watahy , poczułam ostry ból w piersi padłam na ziemię.Z moich oczu płynęły ciepłe łzy.Popatrzałam na jezioro na środku niego stała jakaś czarna postać która odezwała się do mnie zimnym głosem:
-Hahaha toc przecież Angua!!!
-Z kąd mnie znasz-powiedziałam słabo.
-O księrzniczka nie pamięta-z cienia wyłonił się dziwny osobnik pól wąż puł wilk.
-Ty!!!- jeknełam cicho.
-Hahaha-zaśmiał się.
Nagle otworzyłam oczy , byłam zalana potem lecz byłam w swojej jaskini.
-Czy to mugł być sen?-spytałam siebie wtedy zauwarzyłam czarne ślady na łapach.
Zrozumiałam , że grozi mi niebezpiecznistwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz